Czekam na wiosnę. Wszyscy czekamy. Mamy już dość zimna, pluchy, lodu, wiatru. Tej ustawicznej obrony przed zimnem, tych czapek, swetrów, butów, drzwi szarganych wiatrem, z którymi trzeba się mocować. Dość już! Marzec już powinien zwiastować. Oczywiście, że inne jest światło, dłuższy dzień, ale zimno i ponuro — cały czas. Po śniegu ani śladu. Stopniał w styczniu, pojawił się na początku lutego, znów stopniał i cześć. Nie ma go. czytaj całość »
Fikołki na trzepaku to zbiór literackich pocztówek z dzieciństwa. Zapamiętane i "zatrzymane w kadrze pamięci" podwórko, szkoła, wakacje i życie rodzinne. Ta pamięć jest utkana ze szczegółów - kolorów, kształtów, zapachów smaków, zdarzeń. W miarę możliwości widziana oczami, umysłem dziecka - spisywana bez komentarza mnie (autorki) dzisiejszej. Jest tu klimat domu, zwykłej podstawówki na Kępie, przyjęcia u dziadków, zapach wsi białostockiej podczas żniw i zacisze bezpiecznego podwórka, kolorowe rajstopy... czytaj całość »
Jestem młodsza od autorki, ale też starsza od osób wypowiadających się na początku. Czytając książkę zalała mnie fala wspomnień z mojego dzieciństwa - lody, trzepak, widoczki... Wtedy zupełnie inaczej wartościowało się świat i zupełnie inaczej spędzało czas wolny. Nie było gg ani FB ani NK. Był trzepak, było podwórko, były koleżanki realne a nie tylko wirtualne. czytaj całość »
Jest to książka o dzieciństwie dzisiejszych 50 i 40 latków, zrozumiale wiec, że skrytykuje ją pokolenie wyścigu szczurów! Książka o normalnym, zdrowym i pełnym przygód dzieciństwie gdzie szczytem dziecinnego luksusu była chałwa na wagę a wzorcami do naśladowania Zorro i Janek Kos. Dużo w niej sentymentalizmu, ale czy nie jest to produkt luksusowy dzisiaj? źródło: merlin_pl czytaj całość »
Pojawiły się w poniższych recenzjach żale o to, iż autorka stworzyła dokładny opis podwórka, Warszawy, swoich koleżanek etc. a nie jest to czymś ciekawym. czytaj całość »
ja też uważam , że książka nudna i pomijam Warszawę, ale dla mnie poprostu za dużo opisów, wstępów do tego co autorka chce przedstawić, opisy jak u sienkiewicza, wiekszosc omijalam -nuda, nuda..... ta książka nie powinna sie pojawić po tak fajnej trylogi. źródło: merlin_pl czytaj całość »
Mam poczucie, że wspomnienia z dzieciństwa i rodzina autorki mogłaby mnie zaciekawić, kiedy jej dorobek literacki byłby większy, kiedy udowodniłaby swoim czytelnikom, że nie jest autorką jednej historii i ma jeszcze coś ciekawego do powiedzenia. A tak otrzymałam detaliczny opis warszawskich ulic, domów, klatek, budek z lodami, koleżanek z podwórka,itp. (może ciekawi to warszawiaków?, dla mnie nuda), PRLu i rodziny autorki. Nie wiem, mam jakiś niesmak. czytaj całość »
Muszę przyznac, że bawiłam sie przy tej ksiazce!!! Mimo,ze jestem "troche mlodsza" od Pani Małgorzaty i wychowywałam sie w Poznaniu a nie w Warszawie:) czytając opowiesci " spod trzepaka", wrociłam do swoich lat dziecinstwa. To jest własnie urok ksiązek Pani Małgorzaty! te ksiazki czyta sie "kilkoma zmysłami" na raz!! źródło: merlin_pl czytaj całość »
Biograficzna książka autorki, znajdujemy w niej między innymi całe mnóstwo opisów ulic oraz podwórek PRL-owskiej Warszawy widzianych oczyma dziecka, a z biegiem czasu podlotka...Dowiadujemy się też co nieco na temat życia w Moskwie, która na pewien czas także stała się miejscem zamieszkania pani Małgorzaty... czytaj całość »
Fikołki na trzepaku są książką którą śmiało mogę uznać za najgorszą książkę jaką kiedykolwiek przeczytałam (gorsza była tylko „Wojna Polsko-Ruska”, ale jej nawet nie dokończyłam czytać). Pani Kalicińska nie jest pisarką i nigdy nie powinna się zabierać za pisanie książek. Blogi, opowiadania, ewentualnie artykułu do gazet, a najlepiej to pamiętniki dla własnego użytku – takie rzeczy powinna pisać pani Kalicińska, nie książki. Nigdy. czytaj całość »
Czytałam na temat książki rózne recenzje - moja będzie mimo pewnych niedociągnięć jest pozytywna.Po lekturze wg mnie doskonałego Domu nad rozlewiskiem spodziewałam się lepiej napisanych wspomnień .Tymczasem początek książki to raczej dane "statystyczne " - mnóstwo wyliczanek - które moga czytelnika znudzić . czytaj całość »
Małgorzata Kalicińska dla mnie znana głównie z trylogii o rozlewisku, która bardzo mi się podobała. Najbardziej jednak spodobała mi się "Miłość nad rozlewiskiem". Będąc ostatnio w bibliotece, leżała sobie na półce przedostatnia??? książka pani Kalicińskiej "Fikołki na trzepaku", postanowiłam wypożyczyć. Książkę dawkowałam....dlaczego ???? ano dlatego ,że jakoś nie potrafiłam się w nią całkowicie, dogłębnie zatracić.... krótko mówiąc nie wciągnęła mnie. czytaj całość »
Nie doczytałem. Nie zmienia to faktu, że książka podobała mi się bardzo. Moglem znaleźć tu wiele odniesień to czasów swojego dzieciństwa. Interesujący obraz Warszawy, podwórka, małej i ważnej w życiu dziecka i młodego człowieka społeczności. Autorka to opisuje specyficznym językiem. Ale tak było trzeba. czytaj całość »
Dzisiaj czas na jedną z moich wakacyjnych lektur „Fikołki na trzepaku” Małgorzaty Kalicińskiej wydane przez wydawnictwo ZYSK i S-ka. Autorka na pewno wszystkim znana z sagi książek „Nad rozlewiskiem”. W najnowszej książce „Fikołkach... czytaj całość »
Moja najukochańsza książka!Najlepsza z najlepszych w mojej domowej biblioteczce. Zacznijmy od początku czyli od okładki.Od razu mnie zauroczyła.Świetnie wygląda na zdjęciu, a co dopiero w realu!Przechodząc do treści:również świetna!Wszystko opisane z najmniejszymi szczegółami,autorka ma niezwykle lekkie pióro.Nastrój,w który wprowadza książka jest niezwykły,nie do podrobienia.Najbardziej spodobał mi się rozdział pt."Wakacje". czytaj całość »
Nie jestem fanką Kalicińskiej, ale tę pozycję przeczytałam jednym tchem...autorka niezwykle barwnie i z dużym poczuciem humoru spisała wspomnienia z dzieciństwa. PRL wciąż wielu osobom jawi się jako okres biedy i szarości, ale przecież dzieci mają zupełnie inną percepcję...i w taki właśnie sposób, z perspektywy dziecka, opisany jest prywatny, ale paradoksalnie również publiczny wycinek historii. czytaj całość »
Jestem za młoda by wszystko pamiętać z tamtych lat.. część dobrze a część jak przez mgłe.. ale miło było powrócić do maminych lat dziecięcych. Myśle ze cudne wspominki dla ludzi urodzonych przed .. 1970 i dalej.. odrazu dałam do przeczytania mamie(1958) bo dokładnie te lata wspomina autorka. źródło: lubimyczytac_pl czytaj całość »
Książka w trakcie czytania nieco mnie nużyła, szczególnie gdy pojawiały się długie opisy rodziny, znajomych nazwiskami które dla mnie tak naprawdę nic nie znaczyły. Nie moja rodzina, nie moi znajomi. Zdarzało sie, że w trakcie czytania niektóre kartki przerzucałam i przechodziłam do ciekawszych fragmentów. Wiele rzeczy mogłam sobie przypomnieć z własnego dzieciństwa, może nie tak odległego jak autorki ale jakże innego od dzieciństwa mojego dziecka. czytaj całość »
Jako wielbicielka pióra Pani Kalicińskiej po Fikołki na trzepaku sięgnęłam zaraz po tym jak ukazały się na rynku wydawniczym.Niestety troszkę się rozczarowałam, ale być może dlatego ponieważ dzieciństwo w czasach PRL-u nie było moim dzieciństwem. Oczywiście były momenty ciekawe i zabawne. Ogólnie książkę postrzegam jako zbiór prywatnych wspominek z młodości, które momentami przypominają opowieści moich rodziców z tego okresu. czytaj całość »
Czasami los lepiej od nas wie, co powinniśmy zrobić. Bohaterka powieści w wieku, który nazywa się teraz mało twórczym, gdyż świat opanowały młode ambitne wilki (i wilczyce), traci świetną pracę w agencji reklamowej. Jest to dla niej ogromny, psychiczny wstrząs. Próby znalezienia innej pracy kończą się niepowodzeniem. Postanawia odwiedzić matkę mieszkającą na mazurskiej wsi. czytaj całość »